Drogi pamiętniczku,
Minęło już dwadzieścia lat od dnia, który nawiedza mnie w snach. Wszędzie widzę krew, ciała, ale najgorzej jest gdy widzę ją. Nie mogę się pogodzić z jej utratą. Zmarła, a ja nic nie mogłam zrobić...
Nigdy nie myślała do bohaterstwie, ale była do niego skłonna. Stała się bohaterką, o której nikt nigdy nie usłyszy. A jaki los ponoszą bohaterowie? Umierają...
Od dwudziestu lat nie władałam ogniem. Uśpiłam swoją więź z nim i już nigdy jej nie zbudzę. Może to nie zmieni tego kim jestem, ale przynajmniej zachowam pozory normalność. Normalność nie jest zła, podobnie jak inność, ale ci inni, z reguły cierpią. Czy naprawdę chce cierpieć, by być sobą?
Mam nadzieję, że moje dzieci nie będą mogli władać żywiołami. Dałabym za to wszystko. Niech nie udają normalnych, ale nimi będą. Wiem, że to niezbyt wychowawcza postawa, ale po tym co przeszłam, mogę myśleć tylko, o tym, by zapomnieć o wszystkim, Zapomnieć o smokach... Zapomnieć o władcach żywiołów... Nie, mój syn nigdy nie usłyszy historii o bohaterach.
Niektóre historie zmieniają wszystkich i wszystko. Na twarzy Anka nie zobaczysz już uśmiechu. Wesoły chłopiec zmienił się w poważnego biznesmena, który gdy nie musi, nie wychodzi po za ściany pokoju. Nienawidzi wietrznych dni i nie chce mieć nic z nimi wspólnego.
Na niektórych z nas, to co się wydarzyło, wyrządziło większe szkody. Max siedzi w domu
i zajmuje się papierkami. Robi, co tylko może, żeby nie dotknąć ziemi. Gdy ją widzi, gdy na niej stąpa, widzi rzeczy, których tylko my byliśmy świadkami.
Jedyną zaletą tej historii jest Darcnos. Zajmuje się nami w razie potrzebny. Nie, nie rozumie nas, ale przynajmniej się stara. Nigdy nie zmienił się w smoka od tamtej pory. Wybrał inną drogę. Uczy w szkole małe dzieci. Opowiada im bajkę o dzielnych Potomkach. Nie podoba mi się to, ale ostatecznie nie mogę mu tego zabronić. Czasem słyszę jak mówią o roześmianym chłopcu, którego kochają,
o Maxie, który według nich, był tak nudny jak dorośli, o Ninie, która zabiła swojego ojca, dwóch innych i matkę. Tak... Zasłużyłam na miano morderczyni.
Najlepsze jest to, że mówią o Miley jako o bohaterce. Ale co z tego, skoro nikt w to nie wierzy? Miley zasłużyła na więcej, ale ją chyba sława nie obchodzi. Jestem pewna, że gdzieś tam, na obłokach, śpiewa ze skowronkami i patrzy na mnie... Byłaby mną rozczarowana, gdyby zobaczyła, że stałam się niczym. Ale co innego mogę zrobić? Nic to jedyne co mi pozostało.
Pewnie spytasz się jaka jest oficjalna wersja? Jak wytłumaczyliśmy nieobecność Miley?
W sumie nie było to dużym problemem. Powiedzieliśmy, że dziewczyna uciekła. Oczywiście nikt jej nie znalazł. Moja mama była zdruzgotana...
Czasami wyobrażam sobie swoją śmierć i jedyne co widzę to Miley, która błąka się gdzieś tam w niebie. Przytulę ją po długim dniu rozłąki i opowiem o wszystkich dniach bez niej. A potem się rozpłaczę i podziękuję jej za bohaterski czyn, za który musiała przypłacić życiem.
Nigdy nie uważałam, że rozstania są bolesne. Może, dlatego, że nigdy nie rozstawałam się z nikim na zawsze? Ale z nią tak było. Przez następne kilkadziesiąt lat nie ujrzę jej. Poszłam inną ścieżką - ścieżką życia. Ona przechadza się ścieżkami pośmiertnymi. Żadna z nas nie wybrała swojej ścieżki. Może istnieje na tym świecie siła, zwana przeznaczeniem?
To był długi dzień bez niej. Cały czas myślę, że to moja wina. Gdybym nie zabiła ojca, nie musiałaby świata ratować. Nie musiałaby zginąć.
Mam nadzieję, że każda droga, którą obierze w zaświatach, doprowadzi ją do domu. Doprowadzi ją do matki.
Nina - zwykła dziewczyna, która stała się zabójczynią.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No, więc tak. Zadaję sobie sprawę, że epilog wyszedł słaby. Strasznie słaby, ale cóż, tylko tak umiałam to zakończyć...
Proszę was o wzięcie udziału w ankiecie, w których ocenicie całość opowiadań ;)
Zapraszam was także na nowego bloga, na którym będę pisać nowe opowiadania. Będzie to mieszanka science-fiction i fantasy ;) Twórcy Imperium: Iskra Czeka już tam
1 rozdział ;)
I dziękuję wszystkim za czytanie i komentowanie <3
Jak dla mnie epilog naprawdę dobrze napisany, tylko strasznie smutny :/ Dziękuję za to opowiadanie ;*
OdpowiedzUsuńHm... Mam mieszane uczucia, co do tego epilogu. Wyszedł dobrze, bo jest smutny tak jak powinien i rzeczywiście czuć od niego ten smutek po dramatycznych przeżyciach. Ale nie jestem tylko pewna, co do czasu, który minął. Dwadzieścia lat później oznacza, że Nina ma już trzydzieści parę lat, może pod czterdziestkę, a mimo to wciąż brzmi jak rozżalona nastolatka. Szczególnie, że tak naprawdę nie znała Miley aż tak dobrze - zaledwie parę tygodni. Jak na mój gust powinna się pozbierać przez ten cały czas.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Cześć :)
OdpowiedzUsuńPlanuję reaktywować dział ocen Katalogu Euforia. Czy wciąż jesteś zainteresowana oceną? Jeśli tak, wolałabyś standardową, czy niestandardową? Na razie jestem jedyną oceniającą, więc najprawdopodobniej czas oczekiwania na ocenę mocno się wydłuży.
Pozdrawiam,
Nother
weź się w garść dziewczynko bo bardzo fajnie idzie ci pisanie, tylko szkoda ze piszesz taki emo shit, pozdro i wpadnij do mnie owce
OdpowiedzUsuń